Motto
" Nie chodzi o to, żeby zmienić świnie przy korycie, tylko żeby zlikwidować koryto... "
20 kwi 2012
Dobro publiczne a dobro prywatne
Kompletny brak czasu. Nie było tu posta od kilku miesięcy. Dzisiaj coś wrzucam. "Kilka" słów o kierowaniu się własnym interesem itd - może kogoś to zaciekawi. Jest to praca domowa na WOS ale wyszła całkiem dobrze więc pochwale się. Wybaczcie za ten szkolny, "rozprawkowy" styl :) Miłego czytania!
W codziennym życiu podejmujmy tak wiele działań, że zwykle nie zastanawiamy się konkretnie nad tym komu i czemu mogą one służyć. Niewielu z nas myśli o tym jakie skutki niesie za sobą kupienie w sklepie dowolnego produkty spożywczego czy innego towaru. Jednak pewne jest to, że niemal każda osoba decydując się na wykonanie czynności lub podejmując jakąkolwiek decyzję rozważa w pierwszej kolejności –nawet bez większego zastanowienia- to, jakie dzięki temu odniesie korzyści dla siebie. Czy takie postępowanie jest złe? Czy osoba myśląca o swoim dobru „zasługuje” na miano egoisty? Nawet jeśli tak to nie jest to negatywne zachowanie a w dalszej części pracy przedstawię swoje zdanie na ten temat i postaram się udowodnić, że nie ma w tym nic złego.
Zaryzykuję stwierdzenie, że każdy wykonuje swój zawód w celu zdobycia potrzebnych do życia środków – w skrócie – pieniędzy. Nie każdy jednak myśli o tym jaki cel ma jego praca. Na ogół ludzie na mają na to czasu. Idą do pracy, pracują kilka godzin, na koniec miesiąca dostają wypłatę i sytuacja powtarza się miesiąc w miesiąc. Świat prze do przodu a chwil do porozmyślania o różnych sprawach jest coraz mniej. A szkoda. Jeśli zadalibyśmy na ulicy przypadkowemu człowiekowi pytanie: „Czy swoją pracą dba Pan/Pani o dobro własne?” to z pewnością osoba ta odpowiedziałaby twierdzącą.
A co z dobrem publicznym? Stawiając człowiekowi takie pytanie sprawilibyśmy zapewne, że musiałby się dłużej zastanowić a po chwili być może padła by odpowiedzieć przecząca. Jest to jednak błędny tok rozumowania. Chcąc nie chcąc większość z nas mimo widocznego działania na własną korzyść sprawia, że korzyści odnosi także społeczeństwo – dbamy o dobro publiczne. Oczywiście to jak dużą grupę ludzi „uszczęśliwi” nasza praca zależy od pełnionego przez nas zawodu. O wyższości roli np. piekarza nad biurokratą nie trzeba się chyba rozpisywać. Pewne jest, że czynności wykonywane przez tego pierwszego przynoszą więcej korzyści społeczeństwu. Najprostszym dowodem na to, jest brak zatrudnienia biurokratów w prywatnych przedsiębiorstwach. Rynek, jeżeli nie ma na nim środków przymusu, wycenia użyteczność człowieka dla społeczeństwa biorąc po uwagę popyt - użyteczność - jak i podaż- częstość występowania danej usługi. To ile zarabiamy, to tak naprawdę wycena naszej przydatności wobec społeczeństwa, im więcej nam płacą nieprzymuszeni do tego ludzie tym więcej dając im – dajemy społeczeństwu.
Doskonałym przykładem tego jak kierowanie się dobrem indywidualnym wpływa na dobro większej grupy ludzi jest proces tworzenia zwykłego, prostego ołówka, który został przedstawiony w krótkim eseju Lawrenc’a Reed’a „Ja, ołówek”.
„Jak dotąd, żaden człowiek na całej Ziem nie wie, jak mnie zrobić” Takie twierdzenie pada na początku tego krótkiego eseju. Patrząc na ołówek przyjmujemy do wiadomości, że on po prostu jest. Być może zdajemy sobie sprawę, że ktoś go musiał wyprodukować jednak nie pojmujemy tego, że jest to proces na skalę światową i, że przy jego tworzeniu brało udział wiele osób całkowicie różniących się od siebie a nawet nie znających się i nie mających ze sobą żadnego kontaktu. Drwale z Kalifornii i Oregonu, kierowcy przewożący ścięte drewno, pracownicy tartaku w San Leandro, górnicy z Cejlonu oraz wielu innych ludzi wykonywało swoją pracę by móc zdobyć pieniądze i utrzymać rodzinę. Pomimo tego ci ludzie dbali również o dobro publiczne. Dostarczyli innym ludziom ołówki, dzięki którym ktoś inny mógł np pisać, wypełniać formularze czy stworzyć projekty budynku i swoją pracą również dbać o dobro publiczne. Jest to prosty przykład ale doskonale wyjaśnia to zjawisko.
Jak sytuacja przedstawiałaby się gdyby ludzie ci skoncentrowali się na dobru społeczeństwa a nie na swoim? Czy włożyliby w swoją pracę tyle samo energii jak wcześniej? Czy efekty byłyby jeszcze lepsze, identyczne do poprzednich czy może gorsze? Jasnym dowodem na wyższą efektywność pracy dla dobra prywatnego są korzyści jakie bezpośrednio uzyskujemy. Aby człowiek pracujący dla dobra publicznego miał pracować równie efektywnie wymagałoby to głębokich ingerencji w jego osobowość oraz byłoby zdaje się krótkotrwałe. Działanie wyłącznie dla dobra publicznego należy do trudnych zadań. Każdy ma inne potrzeby a spełnienie ich wszystkich jest wręcz niewykonalną czynnością. Wielu próbowało ale nie osiągnęli planowanych efektów. Jeszcze inne osoby odnalazły w tym sposób na wzbogacenie się czego dowodem są lewicowe rządy w wielu krajach poprzedzone zapewnieniami o „dbaniu o dobro społeczeństwa” a kończące się jego ubożeniem, gdzie częstokroć ustawy mające chronić małe i średnie przedsiębiorstwa kończyły na tworzeniu korporacji i monopolizacji rynku.
Przechodząc do pytania zawartego w tytule pracy. Która wartość jest ważniejsza dla mnie? Czytając powyższy tekst łatwo wywnioskować, że cenię bardziej dobro indywidualne. Dbając o swoje własne interesy sprawiamy, że jest nam lepiej. Jeśli postępuje tak każdy z nas (nie naruszając praw innych ludzi) i osiąga dzięki temu zysk to bogaci się całe społeczeństwo. Następnie przez to, że ludzie posiadają kapitał może zostać rozpoczętych wiele inwestycji, które podnoszą status państwa i sprawiają, że do skarbu państwa napływają środki dzięki dobrze prosperującej gospodarce. Z dobrem indywidualnym w większości przypadków łączy się dobro publiczne – jest następstwem tego pierwszego. Dlatego uważam, że jest ono dobrym i przynoszącym wiele korzyści postępowaniem, często mylonym z egoizmem - co nie jest prawdą.
Należy również zadać dość proste pytanie, czy w interesie prywatnym jest istnienie dobra publicznego? Jest to stwierdzenie wysoce wątpliwe, natomiast stwierdzenie, że w interesie publicznym jest istnienie wielu dóbr prywatnych można uznać za zdanie nie budzące kontrowersji. Co za tym idzie w interesie społecznym(publicznym) jest cenienie przez każdą jednostkę wyżej dobra prywatnego, bo to właśnie dzięki dążeniu do jego wzrostu współpracujemy ze sobą, zatem tak długo jak wyżej cenimy dobro prywatne istnieje harmonia.
23 sty 2012
10 paź 2011
Powrót po długiej przerwie od blogowania i komentarz do "wyborów"
Miałem dość długą przerwę od pisania spowodowaną brakiem pomysłów i dość dużym nawałem roboty. Może w październiku nadrobię zaległości z września w blogowaniu ale niczego nie obiecuję. Mam nadzieję, że tematów nie będzie teraz brakowało :)
A co się zdarzyło w świecie od ostatniego wpisu do dzisiaj? W ostatnich dniach warte skomentowania jest obniżenie ratingu Włoch do A+ i Hiszpanii do AA-. Jak widać agencje ratingowe nie są pobłażliwe jednak taka ocena jest i tak zbyt łagodna w stosunku do stanu ich finansów i z pewnością nie należy im się tak wysoki rating. Oprócz tego gospodarczym trupem - Grecją wstrząsnęła kolejna fala zamieszek spowodowanych cięciami wydatków. Kryzys się pogłębia a najgorsze i tak przed nami. Wczoraj mieliśmy też jak zapewne każdy wie wybory i właśnie na nich skupię się w dzisiejszym poście :)
Jak informuje nas portal wp.pl na chwilę obecną sytuacja wygląda tak: "PO uzyskała w niedzielnych wyborach parlamentarnych 39,19% głosów, PiS - 29,88%, trzecie miejsce zajmuje Ruch Palikota z poparciem 10,1%. PSL otrzymało 8,36% głosów, a SLD - 8,25%. PJN zdobył 2,19% głosów, a Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego - 1,06%." A więc patrząc na tę wiadomość można śmiało powiedzieć, że jesteśmy zmuszeni oglądać te same czerwone mordy z Bandy Czworga (+ Palikota dla "osłodzenia" naszego życia) przez kolejne 4 lata chyba, że Sąd Najwyższy rozpatrzy pozytywnie słuszny wniosek KNP o unieważnienie wyborów...
Dla niezorientowanych Kongres Nowej Prawicy zebrał w terminie odpowiednią ilość podpisów, które złożył do PKW. Państwowa Komisja Wyborcza akurat nie zarejestrowała ostatniego 21 okręgu Warszawskiego. Gdyby to zrobiła wtedy Nowa Prawica mogłaby startować w całej Polsce jednak to mogłoby być zbyt dużym zagrożeniem dla Bandy Czworga więc w zwykły sposób postanowiono ograniczyć obszar kandydowanie partii JKMa. Zarejestrowanie okręgu Warszawa I dawałoby także możliwość głosowania na KNP za granicą. Aby podciąć skrzydła jedynej prawdziwej prawicowej partii dokonywano również sabotażu w czasie zbierania podpisów (śledzenie przez funkcjonariuszy państwowych i kradzież samochodu, w którym były podpisy) Więcej o tym można się dowiedzieć oglądając konferencję dostępna pod tym linkiem - szczególnie zwracam uwagę na moment od 13:02.
Wracając jednak do samych wyborów. PO znowu wygrało. Zapewniają, że będą prowadzili ponowne rozmowy o zawarciu koalicji z PSL jednak niemal pewne jest, że PSL zostanie zastąpiony Ruchem Poparcia Palikota... Taki był zresztą cel odejścia tego błazna z Platformy - tytułowanie się nową, prawdziwą lewicą i zabranie głosów SLD a następnie pomoc Platformie. PO weźmie Palikota do koalicji, wystawi marchewkę, za którą Szanowny Pan Janusz Palikot poleci i zacznie się niszczenie PSL. Gdy PSL odejdzie w niepamięć to da to możliwość Platformie zabezpieczyć się na wypadek jakiś niespodziewanych działań RPP. PSL będzie nadal na tyle duży i zdolny zrobić wszystko dla PO byleby znaleźć się w rządzie, wyeliminować Palikota i mieć możliwość efektywnego decydowania w sejmie.
Wybory musiały być dużym szokiem dla PJN, które po raz pierwszy musiało poczuć smak porażki. KNP jest już przyzwyczajone do przegranej tym bardziej, że śmiało można powiedzieć, że tym razem przyczyną złego wyniku Kongresu Nowej Prawicy była niekompetencja i oszustwo PKW.
Zostaje nam teraz czekać na ogłoszenie wspólnych rządów PO i RPP i zrujnowanie Polski gospodarczo i moralnie do końca. Ile poczekamy? Aż kryzys osiągnie taką siłę, że pogrąży tą czerwoną hołotę na dobre - będzie to prawdopodobnie już w nowym roku 2012. W przeciwieństwie do wyborów, kryzys jest skuteczny i przyniesie oczyszczenie zarówno gospodarce jak i polityce. Wtedy władzę powinni przejąć prawdziwi liberałowie, którzy mają pojęcie o ekonomii wolnorynkowej i rozruszać nasz kraj gospodarczo. A póki co trzeba się przygotować na powyborczy skok cen choćby na stacjach benzynowych. Tyle na dzisiaj :)
6 sie 2011
Co się robi w Polsce gdy ktoś za dużo wie...
Wczoraj w mediach pojawiła się wiadomość o śmierci Andrzeja Leppera. Prokuratura stwierdziła, że lider Samoobrony targnął się na własne życie poprzez powieszenie się. Jednak czy jest to prawda?
Wokół tej sprawy już od pierwszych chwil jest bardzo dużo niejasności. W rozmowach z dziennikarzami, współpracownicy, rodzina i inne blisko związane z panem Lepperem osoby twierdzą, że miał on plany na przyszłość związane choćby z wyborami itd. Ponadto nie zauważano w nim żadnych niepokojących zachowań, które mogłyby wskazywać, że coś może się dziać. Wielu jego znajomych odrzuca całkowicie możliwość, że była to śmierć samobójcza i wierzą, ze najprawdopodobniej ktoś pomógł A.Lepperowi odejść z tego świata - oczywiście wbrew jego woli.
Według Prokuratury, motywem samobójstwa mogły być kłopoty finansowe. Sądzę, że to dość mało prawdopodobne. Lider Samoobrony był politykiem. Pieniędzy mu na pewno nie brakowało. Może nie żył w takich luksusach jak złodzieje z Bandy Czworga ale pod względem materialnym źle mu nie było. W razie długów zdecydowałby się zapewne zaciągnąć kredyt i je spłacić a nie od razu zaciskać pętle na szyi. Dlatego teza o problemach finansowych jest raczej chybiona i została podana aby zadowolić tłumy siedzące przez TV.
Jeśliby się zastanowić to Andrzej Lepper miał bardzo trudne chwile w swoim życiu choćby w czasie seksafery. Był pod ostrzałem mediów i wiele osób patrzyło na niego dość krytycznie. Gdyby wtedy doszło do takiego zdarzenia to może bym w samobójstwo uwierzył. Jednak tego nie zrobił bo był twardym i odpornym na ataki dziennikarskich hien facetem więc dlaczego miałby targnąć się na własne życie w dość spokojnych chwilach?
Kolejną okolicznością, która wyklucza według mnie chęć popełnienia samobójstwa była choroba syna pana Leppera. Żaden normalny ojciec nie odchodzi od rodziny (zwłaszcza w taki sposób), gdy jego dziecko cierpi. Taki czynnik tylko napędza człowieka do działania. Lidera Samoobrony na pewno motywowało to do walki o dobro swojego potomka i nie było mu w głowie odchodzenie z tego świata.
A teraz zastanówmy się dlaczego do tego doszło. Najbardziej prawdopodobne opcje są takie, że Andrzej Lepper za dużo wiedział lub ktoś chciał się na nim zemścić. O ile wiem parę dni temu z więzienia wyszedł p.Łyżwiński, który był skazany na karę pozbawienia wolności za wcześniej wspomniany udział w tzw. seksaferze. Pan Lepper odwiedził (według tego co wyczytałem na jednym z portali informacyjnych) go nawet w jego domu parę dni temu. Możliwe, że Stanisław Łyżwiński chciał zemścić się na swoim dawnym współpracowniku za to, że został łagodniej potraktowany przez sąd i przysłowiowo "upiekło mu się".
Druga możliwość jest taka, że wiedział za dużo w sprawie afery gruntowej. Miał zeznawać jako świadek w tej sprawie a jego słowa mogłyby obciążyć kogoś z wysoko postawionych osób. Był niewygodnym dla władzy człowiekiem a przez to na całym świecie ludzie giną w niewyjaśnionych okolicznościach. Dla przykładu jakiś czas temu podano informację, że dziennikarz Sean Hoare, który nagłośnił w Wielkiej Brytanii aferę podsłuchową zmarł na zawał - dziwny zbieg okoliczności. Warto zaznaczyć, że Hoare jeszcze tydzień przed śmiercią zdradził w mediach technikę jaką tabloid News Of The World podsłuchiwał rozmowy z telefonów komórkowych.
Ile jeszcze osób w Polsce zginie za to, że pragną ujawnić prawdę o rządzie pełnym złodziei? Ile osób poniesienie śmierć zanim upadnie ten durny system? Zapewne jeszcze sporo...
P.S
A wracając do tematów ekonomicznych. Dzisiaj agencja ratingowa S&P obniżyła wiarygodność kredytową Stanom Zjednoczonym z najwyższego AAA do AA+. Nie dziwi mnie to. Tak jak już pisałem USA nie są w stanie spłacić zadłużenia. Teraz czekamy na burzę na rynkach...
5 sie 2011
Kryzys się rozkręca...
W pierwszych dniach sierpnia stwierdziłem, że trzeba coś napisać. Dzisiaj mamy 5 dzień nowego miesiąca i od poprzedniego posta z 18 lipca kryzys zdążył się już bardziej rozkręcić. Kolejne rekordy walut i kruszców, kolejne duże spadki na giełdach - a to dopiero początek :)
W ostatnich dniach lipca głośno było o rozmowach w Stanach Zjednoczonych na temat podniesienia limitu zadłużenia. Rząd USA miał czas do 2 sierpnia. Dyskusja pomiędzy republikanami a demokratami przebiegła według oczekiwań i zdecydowano się podnieść limit o ponad 2 biliony dolarów oraz rozpocząć cięcia wydatków aby redukować zadłużenie co jest tylko odwlekaniem bankructwa w czasie o kilka lat. Wszystkie wydatki USA są większe od przychodów kraju więc się zadłużają. Ogromne ilości pieniędzy pochłaniają wydatki zbrojeniowe oraz państwowa służba zdrowia i emerytury. Od chwili gdy w 2008 roku prezydentem został Barack Obama i zaczął wprowadzać w życie swoje socjalistyczne plany, dług publiczny Stanów Zjednoczonych rośnie o wiele szybciej niż miało to miejsce za rządów poprzednich prezydentów. Słowa pana Putina wypowiedziane kilka dni temu doskonale opisują obecną sytuację - "Ten kraj żyje na kredyt, żyje ponad stan i część ciężaru wynikającego ze swoich problemów zrzuca na całą gospodarkę światową oraz pasożytuje na niej" Poniżej wykres opisanej wcześniej sytuacji :
Po podpisaniu ustawy przez Obamę spodziewano się poprawy sytuacji na rynkach jednak było inaczej. Co prawda frank na chwilę spadł jednak już 4 sierpnia bił kolejne rekordy. Dzisiaj przekroczył kolejną granice i trzeba było za niego zapłacić niespotykaną wcześniej sumę w wysokości 3,75 zł . Ponadto wszystkie giełdy amerykańskie odnotowywały w ostatnich dniach ogromne, rekordowe spadki (Dow Jones przekraczał -4%), których nie widziano od 2008 roku gdy upadło Lehman Brothers i rozpoczął się mały kryzys. Europejskie giełdy również biły w oczy czerwonym kolorem. Swiss Market ponad -4%, podobnie ATX. Na GPW, WIG20 odnotował także rekordowy spadek - 3 sierpnia było to -3,58%.
Oprócz rosnącego w siłę franka szwajcarskiego można obserwować ciągły wzrost cen złota. 18 lipca pisałem o cenie 1602 $ za uncję. Wczoraj (4 sierpnia) za ten kruszec trzeba było zapłacić o wiele więcej bo aż 1679,5 $. Dzisiaj jego cena spadła po wielu dniach i jest wart 1658,8 $ za uncję jednak zapewne jego cena w najbliższych dnia znowu pójdzie w górę.
Sytuacja jest coraz mniej ciekawa. Na giełdach panika. Strefa euro się sypie. Wielka Brytania chce wyjścia z UE. W innych krajach również coraz więcej głosów przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Europejskich. Tak wygląda dopiero początek dużego kryzysu a co będzie w kolejnych miesiącach? Z pewnością nie będzie lepiej. Trzeba przygotować się na trudne, burzliwe czasy.
Sytuacja jest coraz mniej ciekawa. Na giełdach panika. Strefa euro się sypie. Wielka Brytania chce wyjścia z UE. W innych krajach również coraz więcej głosów przeciwko Związkowi Socjalistycznych Republik Europejskich. Tak wygląda dopiero początek dużego kryzysu a co będzie w kolejnych miesiącach? Z pewnością nie będzie lepiej. Trzeba przygotować się na trudne, burzliwe czasy.
18 lip 2011
Od słów do czynów czyli KRYZYS zawitał do Europy...
Lipiec jak widać sprzyja powstawaniu nowych postów na Anty Korytku. Dzisiaj już trzeci w tym miesiącu wpis. A czego będzie dotyczył? To raczej łatwe do przewidzenia :) Zresztą tytuł wszystko już mówi tak więc przejdźmy do rzeczy...
Słowa ekonomistów oraz ludzi mających pojęcie o gospodarce a także to co pisałem na tym blogu znalazło potwierdzenie w rzeczywistości. Do Europy zawitał zapowiadany od dłuższego czasu kryzys. Sytuacja europejskich krajów jest tragiczna. Przygniata je ogromne zadłużenie a agencje ratingowe nie są w stosunku do nich pobłażliwe. W ostatnim czasie obniżono już rating dla Portugalii, Grecji, Irlandii oraz Włoch i Hiszpanii z czego trzy pierwsze kraje na tej liście mają rating na poziomie tzw "śmieciowym" co oznacza, że inwestowanie w tym kraju może być bardzo ryzykowne. Oczywiście obniżone oceny sprawności finansowej tych państw spowodowały panikę na rynkach. O ile do złych informacji płynących z Grecji inwestorzy się jakoś przyzwyczaili to nagła wiadomość o nieciekawym stanie Włoch przyprawiła ich o niemały ból głowy. Do tych problemów dochodzi również duża inflacja w Chinach i USA. Następstwem tych zjawisk był dalej rosnący frank (przekraczający granicę 3,50zł), o którym pisałem na początku lipca oraz duże spadki na giełdach. Oprócz wzrostu ceny franka możemy zaobserwować również rekordowe ceny złota, na którym jest hossa (od 2 lipca widoczny jest długotrwały wzrost). Dzisiaj król metali osiągnął cenę 1602 $ za uncję (rekord)! Warto przypomnieć, że kruszec (głównie srebro i złoto, które mają realną wartość pochodząca z rynku) jest jedynym pewnym materialnym zabezpieczeniem na te burzliwe i niepewne czasy.
Jeśli to co się działo ostatnio nazywane jest początkiem kryzysu to czego można się spodziewać po upadku Grecji a potem prawdopodobnie kilku innych krajów (Portugalia i Hiszpania w kolejce)? Europę jak i zresztą cały świat (no może poza wschodem bo tam sytuacja jest bardzo dobra - Chiny wzrost gospodarczy ponad 15% czyli więcej niż prognozowali ekonomiści) czeka bardzo trudna lekcja przetrwania. To będzie istny survival. W 2008 roku, upadek banku Lehman Brothers wywołał duże zawirowania na rynku i przerażenie inwestorów tą sytuacją co w efekcie zapoczątkowało ten mały kryzys przed, którym Polska tak dzielnie się broniła. Tak naprawdę to w przeciwieństwie do innych krajów, nasz rząd nic z tym kryzysem nie robił - i dobrze. Większość europejskich państw stosowało metodę walki z kryzysem poprzez tzw "dorzucanie pieniędzy do ognia" przez co miały one potem spore problemy. Wracając jednak do Lehman Brothers - jeśli upadek jednego banku tak negatywnie wpłynął na rynki to upadek jednego kraju (w porywach do kilku krajów) przyniesie gospodarce bardzo poważne załamanie. Choćby dzisiaj, giełdy europejskie nie przynoszą radosnych wiadomości i można na nich obserwować bardzo duże spadki od (-1,55%) FTSE 100 oraz DAX aż do (-2,50%) ATX.
Źle nie jest tylko w Europie. Życie na kredyt niszczy również USA. Osiągnęli już granicę dopuszczalnego długu, który w tej chwili wynosi ponad 14 bilionów dolarów! Szanowny Pan Obama straszy Amerykanów, że już niedługo "państwo niańka" może mieć spore problemy z wypłacaniem czeków na zasiłki, emerytury i inne zobowiązanie finansowe wobec obywateli. Na razie w Kongresie trwają rozmowy pomiędzy republikanami a demokratami na temat podniesienie limitu zadłużenia - ich finał już 2 sierpnia. Republikanie chcą słusznie cięcia wydatków. A co z demokratami? Im ani się śni redukowanie kosztów. Wolą dalej zadłużać państwo polityką socjalną i nakładać podatki na bogatych ludzi (o skutkach takiego działania już pisałem w jednym z postów o podatkach). Gospodarka Stanów Zjednoczonych już jest w tragicznym stanie a obciążanie bogatych większymi podatkami jeszcze bardziej w nią uderzy. Prawda jest taka, że to właśnie oni jakoś jeszcze ją napędzają. Inwestorzy patrzą na tą sytuację z niepokojem co również źle wpływa na rynki. Z USA płyną nieciekawe informacje giełdowe. Duże spadki, co prawda mniejsze niż w Europie ale jednak znaczące : Dow Jones (-0,76%), S&P 500 (-0,81%), Nasdaq jeszcze niżej (-0,89%) a NYSE Composite aż (-1,11%).
To jest dopiero początek kryzysu, który zaczyna się rozkręcać i z czasem bez wątpienia będzie rósł w siłę. Mimo tego, że jest zjawiskiem strasznym, przynoszącym wiele strat to jest gospodarce potrzebny. Ostatni poważny kryzys to ten z 1929 roku. Od tego czasu minęło 82 lata. Przez ten czas, ekonomiczny świat zdołał się już zabrudzić do tego stopnia, że potrzebne mu jest coś w rodzaju deszczu, który wszystko oczyści i takie działanie ma właśnie kryzys. Zadłużanie musi się zakończyć. Ludzie muszą dostawać uczciwe wynagrodzenie za pracę i nie być okradanymi z ponad połowy dochodu. Bogaty człowiek to człowiek zdolny do inwestycji, które wpływają korzystnie na gospodarkę i przynoszą jej rozwój. Okradanie go, powoduje, że rynek traci jedno z ogniw napędzających i traci na tym państwo a następnie cały świat. I dzisiaj na tyle :) Czekamy na dalszy rozwój wydarzeń a już niedługo postaram się znowu coś tutaj nabazgrać - może trafi się jeszcze nawet 1 post w lipcu :)
Źle nie jest tylko w Europie. Życie na kredyt niszczy również USA. Osiągnęli już granicę dopuszczalnego długu, który w tej chwili wynosi ponad 14 bilionów dolarów! Szanowny Pan Obama straszy Amerykanów, że już niedługo "państwo niańka" może mieć spore problemy z wypłacaniem czeków na zasiłki, emerytury i inne zobowiązanie finansowe wobec obywateli. Na razie w Kongresie trwają rozmowy pomiędzy republikanami a demokratami na temat podniesienie limitu zadłużenia - ich finał już 2 sierpnia. Republikanie chcą słusznie cięcia wydatków. A co z demokratami? Im ani się śni redukowanie kosztów. Wolą dalej zadłużać państwo polityką socjalną i nakładać podatki na bogatych ludzi (o skutkach takiego działania już pisałem w jednym z postów o podatkach). Gospodarka Stanów Zjednoczonych już jest w tragicznym stanie a obciążanie bogatych większymi podatkami jeszcze bardziej w nią uderzy. Prawda jest taka, że to właśnie oni jakoś jeszcze ją napędzają. Inwestorzy patrzą na tą sytuację z niepokojem co również źle wpływa na rynki. Z USA płyną nieciekawe informacje giełdowe. Duże spadki, co prawda mniejsze niż w Europie ale jednak znaczące : Dow Jones (-0,76%), S&P 500 (-0,81%), Nasdaq jeszcze niżej (-0,89%) a NYSE Composite aż (-1,11%).
| Obecne zadłużenie USA - duża suma prawda? |
8 lip 2011
Polska na czele Związku Socjalistycznych Republik Europejskich...
Jak obiecałem tak robię :) Dzisiejszy post dotyczyć będzie tematu prezydencji Polski w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. A więc przejdźmy do rzeczy...
Po niecałych 20 latach od upadku ZSRR, (do którego nasz kraj się w jakiś tam sposób przyczynił) powstał kolejny równie groźny i zbrodniczy twór jakim jest UE. Podobieństw pomiędzy tymi "mocarstwami" jest bardzo dużo za to różnic - niewiele. Warto poświęcić trochę czasu aby zapoznać się z tą charakterystyką porównawczą :)
| Gdyby euro-złodzieje mieli więcej odwagi to powinni trochę zmodyfikować flagę aby wyglądała tak. Czyż nie nawiązuje bardziej do celów UE panie Barroso? :) |
Związek Radziecki powstał przez działanie opierające się na wywieraniu przymusu na inne kraje, zastraszanie oraz przeprowadzanie zbrojnych działań. Unia Europejska nie używa co prawda jak na razie siły aby przejmować kontrole nad innymi państwami ale podobnie jak ZSRR stosuje metody nacisku. Sankcje, ograniczenia, gospodarcze zastraszanie - tak właśnie UE zmusza kraje do posłuszeństwa.
Celem eurokratów jest stworzenie nowego człowieka - europejczyka - nie mającego własnej ojczyzny i wolnego od patriotycznych uczuć i tradycji. Czy sowieci nie mieli przypadkiem podobnego pomysłu? Czy nie chcieli stworzyć "człowieka radzieckiego", który również miał zapomnieć o wszystkim co łączyło go z krajem, z którego pochodził? Zdaje się, że tak a raczej NA PEWNO TAK!
Unia Europejska podobnie jak ZSRR poszerza swoje wpływy na nowe terytoria aby przetrwać, dzięki środkom pochodzącym z ograbienia obywateli państw członkowskich poprzez absurdalne podatki. Ponadto struktura zarządu tej złodziejskiej organizacji jest bardzo zbliżona do tej stosowanej w Związku Radzieckim. Różnicami są tutaj tylko liczby otóż w UE władzę sprawuje 36 wysoko postawionych osób, które mianują się nawzajem i nie odpowiadają przed nikim natomiast w ZSRR było ich tylko 15. No ale cóż euro-bandyci są jak widać bardziej pazerni od naszych wschodnich sąsiadów i obchodzi ich wyłącznie to aby nażreć się z wielkiego euro-koryta.
| Europosłowie oraz grube ryby (36 wysoko postawionych osób) Związku Socjalistycznych Republik Europejskich w Parlamencie |
Tym co łączy te dwa zbrodnicze ugrupowania jest również szalejąca korupcja. W ZSRR nikt się nią nie przejmował i podobnie jest teraz w UE. Istnieje także duża grupa eurokratów rozpieszczanych przez Brukselę, którym przyznawane są ogromne pensje, immunitety, przywileje a także personel urzędników gotowych do pomagania w tworzeniu i sprawdzaniu tego jak wykonywane są przez społeczeństwo bzdurne nakazy płynące od tych socjalistycznych hien.
Co w ZSRR działo się z osobami, które wiedziały za dużo lub sprawiały problemy władzy? Były oczywiście uciszane - zabijane lub wysyłane do obozów. A co dzieje się z osobami, które mają pewne "ALE" do tego co robi UE? Nie wysyła się ich do łagrów jednak stosuje się wobec nich działania prowadzące do odsunięcia danego człowieka przez społeczeństwa. Eurokraci nie potrzebują obozów aby poradzić sobie z przeciwnikiem euro-socjalizmu. Każdy kto ma inne zdanie niż ci mówiący jednym głosem czerwoni złodzieje jest oczerniany i wyszydzany w widoczny sposób - najczęściej przy pomocy reżimowych mediów. Osoba wobec, której stosowane są takie metody jest zmuszona na ogół usunąć się w cień przez co przestaje sprawiać problemy Brukseli. No i koniec tej charakterystyki porównawczej. Wracamy do tematu prezydencji :)
Jak już napisałem na wstępie - niecałe 20 lat temu ZSRR zakończyło swój żywot. Dużą zasługę miał w tym ówczesny prezydent USA - Ronald Reagan. Teraz pan Reagan przewraca się prawdopodobnie w grobie gdy patrzy na to co się dzieje na naszym cholernym kontynencie. Jego wysiłek i praca zostały kompletnie zmarnowane! Euro-socjaliści zniewalają ludzi tak jak wtedy Sowieci ale przy pomocy bardziej cwanych metod! Z maską fałszywego filantropa, UE wyciąga swoje klejące się do pieniędzy łapska w stronę krajów członkowskich. Obiecuje rzeczy nie z tego świata naiwnym ludziom a następnie ograbia ich państwo i po paru latach zostawia je w ruinie jak to doskonale widać na przykładzie Grecji, Hiszpanii czy Portugalii.
Obecna władza jak i wielu Polaków - euroentuzjastów - nie wyciąga żadnych wniosków z historii. Nasz kraj doświadczył w przeszłości wielu krzywd ze strony socjalistycznego reżimu ale mimo tego daje się omamić tej czerwonej hołocie. UE jak widać w powyższej charakterystyce porównawczej daleko do ZSRR nie ma. Jest to prawie ta sama ideologia tyle, że przystrojona w ładne i chwytliwe hasła i obrazki. Solidarność, równość, bezpieczeństwo - to pociąga w tych czasach wielu ludzi. Włączcie myślenia - to nie boli. Związek Socjalistycznych Republik Europejskich nie ma już nic do zaoferowania. Teraz ich jedynym celem jest tylko jak najbardziej efektywne ograbianie kolejnych krajów zanim to wszystko się posypie. UE przestaje poszerzać swoje terytorium. Pieniędzy na utrzymanie będzie brakowało. Brak możliwości dalszej ekspansji terytorialnej spowoduje jej rozpad tak samo jak stało się to ze Związkiem Radzieckim.
Polska objęła prezydencję w czasie kiedy upadek tego kolosa na glinianych nogach jest bardzo możliwy i może wydarzyć się w najbliższym czasie. Sama prezydencja niczym wielkim nie jest. Nie wpływa tak naprawdę na nic. Jest to jedna z metod UE aby kraje członkowskie poczuły się ważne i doceniane. Cały ten cyrk będzie polegał na przeżeraniu pieniędzy podatników na różnych bankietach itd. Rząd szacuje, że koszty prezydencji wyniosą 330 mln zł. Oczywiście suma ta na pewno będzie o wiele wyższa. Podobnie określano koszt budowy Stadionu Narodowego w Warszawie - na początku o ile dobrze pamiętam cena wynosiła 900 mln zł a następnie urosła do niecałych 2 miliardów zł. Nie wiem jak teraz wygląda sytuacja ale nie będę się tym zajmował.
Jeśli w czasie prezydencji Polski w UE, ten złodziejski twór zakończy swój nędzny żywot to nie będę krył radości. Już czas aby zwolniono blokadę rozwoju gospodarczego dla wielu krajów i zaprzestano bezsensownego gadania o pomaganiu bankrutom. Upadek UE będzie korzystny dla Europy. Rząd na ogół za co się bierze to niewątpliwie to spieprzy zatem zachęcam Grupę Niezawodnych Specjalistów Pana Tuska aby poważnie wzięła się za działanie dotyczące Unii. Kłótniami z PISowcami i SLD nie zniszczycie UE. Tutaj potrzebne są działania, które zaprezentowaliście nam w ciągu 4 lat rządów PO. Pomysły do "ulepszania" Polski i Europy jeszcze na pewno jakieś macie a zatem do dzieła! Nie zawiedźcie nas i tym razem :)
Obecna władza jak i wielu Polaków - euroentuzjastów - nie wyciąga żadnych wniosków z historii. Nasz kraj doświadczył w przeszłości wielu krzywd ze strony socjalistycznego reżimu ale mimo tego daje się omamić tej czerwonej hołocie. UE jak widać w powyższej charakterystyce porównawczej daleko do ZSRR nie ma. Jest to prawie ta sama ideologia tyle, że przystrojona w ładne i chwytliwe hasła i obrazki. Solidarność, równość, bezpieczeństwo - to pociąga w tych czasach wielu ludzi. Włączcie myślenia - to nie boli. Związek Socjalistycznych Republik Europejskich nie ma już nic do zaoferowania. Teraz ich jedynym celem jest tylko jak najbardziej efektywne ograbianie kolejnych krajów zanim to wszystko się posypie. UE przestaje poszerzać swoje terytorium. Pieniędzy na utrzymanie będzie brakowało. Brak możliwości dalszej ekspansji terytorialnej spowoduje jej rozpad tak samo jak stało się to ze Związkiem Radzieckim.
| Prawdziwe logo prezydencji Polski w UE |
Jeśli w czasie prezydencji Polski w UE, ten złodziejski twór zakończy swój nędzny żywot to nie będę krył radości. Już czas aby zwolniono blokadę rozwoju gospodarczego dla wielu krajów i zaprzestano bezsensownego gadania o pomaganiu bankrutom. Upadek UE będzie korzystny dla Europy. Rząd na ogół za co się bierze to niewątpliwie to spieprzy zatem zachęcam Grupę Niezawodnych Specjalistów Pana Tuska aby poważnie wzięła się za działanie dotyczące Unii. Kłótniami z PISowcami i SLD nie zniszczycie UE. Tutaj potrzebne są działania, które zaprezentowaliście nam w ciągu 4 lat rządów PO. Pomysły do "ulepszania" Polski i Europy jeszcze na pewno jakieś macie a zatem do dzieła! Nie zawiedźcie nas i tym razem :)
1 lip 2011
Solidarnościowy bełkot...
Nadszedł lipiec a wraz z nim nowy post :) Spodziewałem się, że napiszę trochę później jednak tak się złożyło, że trafiłem na odpowiedni temat, któremu poświęcę ten wpis. Dzisiaj krótko i na temat :)
Portal wp.pl oraz zapewne wiele innych zamieścił informację o proteście działaczy "NSZZ Solidarność" Link do tej wiadomości jest tutaj. Tłum tych ludzi robi może wrażenie jednak nic poza tym. "Solidarnością" nigdy się zbytnio nie interesowałem. Być może i miała duży udział w przywróceniu wolności w Polsce na jakiś czas ale potem wolność ta została również przez nich zmarnowana i zastąpiona dużą ilością socjalizmu i zniewoleniem, które za sobą ciągnie. Te kilkadziesiąt tysięcy osób ma gdzieś interesy Polaków. Są fałszywymi filantropami. O ile kiedyś walczyli dla jakiś wartości to teraz jest to grupa rozwrzeszczanych związkowców, którzy tak naprawdę nie wiedzą czego chcą.
"Domagają się obniżenia akcyzy na paliwo, co doprowadziłoby ich zdaniem do zmniejszenia cen, a także zwiększenia nakładów na walkę z bezrobociem..." Obniżenie akcyzy to świetny pomysł jednak ich drugie żądanie jest pozbawione sensu. Bezrobocia nie można zlikwidować jakimikolwiek pieniędzmi - to niemożliwe. Pisałem już o tym w kilku wcześniejszych postach ale powtórzę. Walka z bezrobociem jest możliwa tylko wtedy, gdy obniżymy podatki aby pobudzić gospodarkę do rozwoju. Wtedy powstaną nowe miejsca pracy i bezrobocie będzie maleć. Więcej o podatkach i bezrobociu w tym poście.
"Jednym z kluczowych postulatów Solidarności jest również podniesienie płacy minimalnej" - wnioskując o podniesienie płacy minimalnej zaprzeczają wcześniejszemu celowi jakim jest walka z bezrobociem. Wpis o płacy minimalnej dostępny jest tutaj. Szef firmy powinien mieć możliwość zatrudnienia pracowników po niższych kosztach jeśli oni by się na to zgodzili. Po pewnym czasie ceny spadałyby a koszt wynagrodzenia by rósł. Ponadto płaca minimalna powoduje, że osoba, która chce zwiększyć na początku swoją konkurencyjność na rynku i pracować za mniejsze pieniądze nie może tego zrobić. To o czym mówi i czego chce "Solidarność" jest wyłącznie bełkotem. Płaca minimalna nawet jeśli uległaby podniesieniu to nie byłaby to zapewne duża zmiana natomiast negatywny wpływ na rynek byłby ogromny.
Obniżenie akcyzy na paliwo (dobry pomysł), o co apelują związkowcy prawdopodobnie spowodowałoby (niewielki) spadek cen. Jednak jeśli działania prowadzące do podniesienia płacy minimalnej zakończą się sukcesem to ceny wzrosną a o tym Szanowni działacze "Solidarności" jakoś nie raczyli pomyśleć.
To co mnie najbardziej śmieszy w tych związkowcach to ich paniczny lęk przed wszystkim co prywatne. Usilnie bronią się przed pracą w prywatnych firmach i przestrzegają społeczeństwo przed prywatyzacją. Nie są w stanie albo nie chcą pojąć tego, że na prywatyzacji wszyscy by skorzystali. Albo są naprawdę tak głupi i naiwni albo ktoś im za to durne pieprzenie i chwalenie państwowego burdelu dobrze płaci.
W Polsce wrzeszczący motłoch a w szczególności banda związkowców na ogół odnosi sukcesy dlatego możliwe jest, że zostaną wysłuchani a sytuacja pracowników, o których dobro "Solidarność" tak zawzięcie walczy pogorszy się. Tak kończy się liczenie na państwo opiekuńcze i ignorowanie drogi zapewniającej wolność gospodarczą. Związkowcy są wrogami zwykłych pracowników. Tak samo jak feministki są wrogami kobiet a geje chodzący na parady równości wrogami zwykłych homoseksualistów. Tyle na dzisiaj :)
Kolejny post już niedługo :) Zdradzę, że chyba będzie dotyczył tematu Prezydencji Polski w UE...
25 cze 2011
O franku i bańce spekulacyjnej...
Mówiłem, że poprzedni post będzie prawdopodobnie jedynym w czerwcu ale jednak ewentualnych czytelników pomęczę jeszcze kolejnym wpisem :) Teraz obiecuje - ostatnim. Następne dopiero w lipcu. No ale do rzeczy...
Od paru dni wiadomości biznesowe skupiają się często na tragicznej sytuacji Grecji, o której pisałem parę dni temu. Nieciekawej atmosferze na rynkach towarzyszy gwałtowny wzrost franka szwajcarskiego, który możemy obserwować od kilku dniu. Wczoraj jego maksymalna cena wynosiła 3,37 zł.
Prawdopodobnie powstała bańka spekulacyjna na franku. Skutkiem jej powstania jest strach przed bankructwem Grecji a także wystąpienie p.Bernanke - szefa FED, który obniżył prognozy gospodarki USA. Frank szwajcarski ma opinię "bezpiecznej waluty" i dlatego ludzie (głównie inwestorzy) tak gwałtownie się na niego rzucili. UE i USA drukują swoją walutę w szalonym tempie i nie wiemy co się naprawdę dzieje z gospodarkami a siła gospodarki, import i eksport wyrażają się w wartości waluty. Na skutek drukowania to wszystko jest zaburzone. Gdy bańka spekulacyjna pęknie to frank zapewne nie odnotuje zbyt dużego spadku ponieważ Szwajcarzy drukują o wiele mniej od UE czy USA.
No ale jeszcze co do rosnącego franka - może on być sporym problemem nie tylko dla kredytobiorców (w Polsce duża część ludzi ma kredyty właśnie we franku!) ale również dla samej Szwajcarii. Jeśli ich waluta nadal będzie rosła a euro będzie spadać to może dojść niemalże do wyrównania wartości tych walut. W takim wypadku kraj ten może być narażony na odpływ przedsiębiorców do innych krajów a co za tym idzie - zamknięcie wielu firm i wzrost bezrobocia oraz zmniejszenie wzrostu gospodarczego.
22 cze 2011
Grecja dotyka już dna a UE jeszcze przytapią ją banknotami...
Dzisiaj pierwszy i prawdopodobnie ostatni post w czerwcu. Dawno nie pisałem ale wiązało się to z przyspieszoną i intensywną pracą pod koniec roku szkolnego jak to zwykle bywa. W następnych miesiącach obiecuję trochę więcej wpisów dla ewentualnych czytelników ;) No ale przechodząc do rzeczy. Tego wieczoru posta poświęcę na jakże oryginalny temat czyli - GRECJĘ! A więc - do dzieła!
Sytuacji Grecji jest tragiczna. Nie ma co się oszukiwać. To już wie chyba każdy. Do bankructwa dojdzie niezależnie od tego ile pomocy finansowej zostanie jej przydzielone. Za tak niezbyt ciekawy stan Grecy mogą podziękować czerwonym sprawującym rządy. Socjalizm jest gospodarczo niewydajny i prędzej czy później musi upaść. Grecja będzie pierwszym przykładem upadku dla UE.
Remake ZSRR ma poważny problem co nie powinno nas martwić. Ich kłopoty to dla nas okazja do radości. Bankructwo Grecji zrzuci z oblicza tego złodziejskiego tworu maskę filantropów - oczywiście fałszywych. Nawet poprzez media tej bandzie oszustów nie będzie łatwo uspokoić ludzi swoim pieprzeniem, że wszystko jest OK i zapewnianiem, że sytuacja wróci do normy.
Część osób z wypranymi przez TV mózgami oczywiście uwierzy w te bajeczki ale coraz więcej ludzi widzi, że nic dobrego się nie dzieje. Wpompowanie w gospodarczego trupa 100 mld euro w niczym nie pomoże. Wręcz pogorszy sprawę. Eurokraci zatopią "cudowną walutą" ten i tak już tonący statek. A my jeszcze zapłacimy za ten cyrk.
Europa ucierpi bardziej na finansowym wspieraniu Grecji niż na jej bankructwie. W razie bankructwa mielibyśmy zapewne jakieś czasowe zawirowanie na rynku ale potem by to ustało. Bankructwo jest naturalnym zjawiskiem w ekonomii i nic go nie powstrzyma. Jeśli coś jest niewydajne to musi upaść i jest to z korzyścią dla innych.
Z niesprawnym gospodarczo krajem nie można prowadzić zbyt wielu opłacalnych interesów. Po bankructwie Grecja mogłaby się podnieść, zacząć wszystko na nowo i starać się zostać atrakcyjny partnerem w interesach dla innych państw. Na chwile obecną ciągłe pakiety pomocy pieniężnej dla tego śródziemnomorskiego kraju zubażają inne państwa decydujące się na ratowanie Greków. Pieniądze są wrzucane w błoto.
A na koniec posta powrót do naszej szarej (a może czerwonej) Polski. Profesor Rybiński, który zdecydował się pozwać rząd w sprawie rządowych przekrętów przy emeryturach ma już poparcie 7000 osób na stronie http://pozwij-rzad.pl/ . Zachęcam do przesyłania strony znajomym i dalszego wspierania prof. Rybińskiego w walce z bandą złodziei z ul.Wiejskiej.
22 maj 2011
Hiszpańska CZERWONA HOŁOTA upada a UE cenzuruje...
Już od kilku dni w Hiszpanii trwają protesty związane z pogarszającą się sytuacją materialną wielu ludzi. 21% bezrobocie i nieudolna polityka socjalistycznego rządu pana Zapatero dają się Hiszpanom we znaki. Jak widać miarka się przebrała i mieszkańcy Płw.Iberyjskiego jako jedni z pierwszych w Europie zdecydowali się przerwać milczenie o ich tragicznej sytuacji. Masowo wyszli na ulice i zaczęli gromadzić się na dużych, miejskich placach.
| Protestujące tłumy na placu w Madrycie. Czy Polacy za kilka miesięcy wezmą z nich przykład i również sprzeciwią się uciskowi podatkowemu oraz całej Bandzie Czworga? |
Kilka miesięcy temu podobną sytuację można było obserwować na Wschodzie. Libijczycy, Egipcjanie i Syryjczycy również postępowali podobnie jak Hiszpanie. Jednak jest pomiędzy tymi zdarzeniami różnica. Gdy tamte kraje protestowały, media nie przestawały o tym mówić przez kilka dni (może nawet tygodni!). A gdzie informację o przebiegu manifestacji w Hiszpanii?
Mogłoby się wydawać, że są temu winne dane statystyczne ale na placu w Madrycie nie ma 100 czy 200 osób tylko KILKA TYSIĘCY! We wcześniej wymienionych wschodnich miastach w protestach brało udział o wiele mniej osób a informacje o tym do Europy docierały (były cenzurowane za to w Libii czy Egipcie).
Teraz sytuacja się odwróciła. W Europie wiemy tyle co NIC o protestach z Hiszpanii. Duże, znane media o tym nie mówią lub prawie nie mówią! A nie mówią o tym dlatego bo ktoś im prawdopodobnie dał w łapę, żeby nabrały wody w usta. Jest to zwykła cenzura stosowana przez Unię Europejską, w celu wprowadzenia ludzi w błąd. Mamy być głupimi, głuchymi i ślepymi niewolnikami czerwonych, złodziejskich hien z UE. Przecież gdyby w innych krajach ludzie się dowiedzieli, że jakiś naród zbiorowo zaprotestował przeciwko idiotyzmowi rządzących to taki sam scenariusz mógłby powtórzyć się w innych uciskanych przez socjalizm państwach.
Hiszpania jest jednym z wielu krajów, który dał się okraść przez ten socjalistyczny twór - UE a dodając do tego rządy partii pana Zapatero, otrzymujemy - jako wynik - gospodarczego trupa siedzącego w długach po uszy. Hiszpanie jednak w protestach nie do końca wiedzą czego chcą. Polityka socjalna doprowadziła ich kraj do ruiny a mimo tego wśród demonstrantów pada wiele haseł oskarżających o wszystko kapitalizm! Kapitalizm, którego w Europie nikt od wielu wielu lat nie widział. Żądają zmiany systemu gospodarczego. Chcą demokracji partycypacyjnej. Oprócz tego są za nałożeniem wyższych podatków na bogatych ludzi (co oczywiście zahamuje rozwój Hiszpanii jeszcze bardziej) i podziału miejsc pracy (mniej roboty, mniej pieniędzy, więcej problemów). A wystarczyłoby wprowadzić w życie więcej wolności gospodarczej. Socjalizm wyprał tym ludziom mózgi. Boją się kapitalizmu, którego nigdy nie widzieli na oczy natomiast dalej popierają socjalną politykę, który doprowadziła ich do tak tragicznej sytuacji i ślepo wierzą, że uchroni ich ona od problemów. Wpompowanie w to państwo 750 mld euro w niczym już nie pomoże.
Unia Europejska boi się ukazania nieudolności swoich działań i w efekcie tego cenzuruje i zapobiega przepływowi informacji z Hiszpanii. Przecież to takie proste rozwiązanie a większość durnego ludu i tak nie zorientuję się o co tak naprawdę chodzi i we wszystko uwierzy. Na szczęście kryzys się zbliża a wraz z jego przyjściem prawdopodobnie ten kolos na glinianych nogach jakim jest UE upadnie. I skończy się ten cyrk.
Unia Europejska boi się ukazania nieudolności swoich działań i w efekcie tego cenzuruje i zapobiega przepływowi informacji z Hiszpanii. Przecież to takie proste rozwiązanie a większość durnego ludu i tak nie zorientuję się o co tak naprawdę chodzi i we wszystko uwierzy. Na szczęście kryzys się zbliża a wraz z jego przyjściem prawdopodobnie ten kolos na glinianych nogach jakim jest UE upadnie. I skończy się ten cyrk.
A na koniec świetna wiadomość ze Stanów Zjednoczonych! W stanie Utah zostało zalegalizowane jako środek płatniczy złoto oraz srebro. Za pomocą monet wykonanych z tych kruszców będzie można dokonywać tam transakcji handlowych. Co ciekawe Konstytucja USA wymienia tylko 2 rodzaje pieniądza. Są nimi właśnie srebro i złoto. Ta sama konstytucja zabrania natomiast tworzenia pieniądza fiducjarnego (czyli waluty nie mającej pokrycia w kruszcu)! W USA zdelegalizowany jest (oprócz stanu Utah) legalny środek płatniczy określony w Konstytucji. W obiegu są za to nielegalne papierowe banknoty, za których drukowanie przewidziana jest według Konstytucji kara.
17 maj 2011
Poważne problemy USA - kryzys na ostatniej prostej...
W ciągu kilku ostatnich dni w wiadomościach biznesowych głośno było o problemach finansowych USA. Wszystko za sprawą osiągnięcia przez Stany Zjednoczone granicy dopuszczalnego długu, który wynosi 14 bilionów i 290 miliardów dolarów (14290000000000 $)
Rząd p.Obamy zaczął od razu kombinować jak sprawić aby jedna z największych potęg gospodarczych mogła egzystować jeszcze przez jakiś czas i nie odstraszała inwestorów. Sekretarz Skarbu zawiesił inwestycje w fundusze emerytalne i rentowe pracowników administracji a prezydent Obama jak przystało na demokratę-socjalistę zapowiedział podwyższanie podatków aby zmniejszyć deficyt. Republikanie proponują cięcie kosztów z opieki społecznej - Medicaid i Medicare, jednak przeczyłoby to ideologi p.Obamy, który ogłosił, że nie może się na takie posunięcie zgodzić.
Prezydent socjalista chce zmniejszyć deficyt o 4 mld $ w ciągu 12 lat poprzez podwyższenie podatków a FED drukując miliardy dolarów miesięcznie oszczędzić około 340 milionów w ciągu roku - w zestawieniu z 14 bilionami długu te sumy wyglądają wprost śmiesznie. Aby USA mogło spłacić w jakiś sposób zadłużenie trzeba by było podnieść debet a następnie ciąć wydatki i oswobodzić gospodarkę z socjalistycznego ucisku. Na taki pomysł jednak oni nie wpadną. Wolą podwyższać podatki, drukować dolary, okradać ludzi i czekać na wzrost gospodarczy, którego w Stanach Zjednoczonych nie będzie - takie sposoby redukowanie długu są jak walka z wiatrakami.
| Czy p.Obama poradzi sobie z problemami finansowymi swojego kraju równie skutecznie jak z wątpliwym zabiciem Bin Ladena? |
Stany Zjednoczone już wkrótce znajdą się w głębokiej recesji. Za dużo socjalizmu, państwa opiekuńczego i legalnej grabieży a za mało wolności rynkowej. Zła sytuacja gospodarcza sprawi, że inwestorzy (głównie w postaci banków i funduszy inwestycyjnych) w obliczu ryzyka swoje pieniądze zainwestują wyłącznie w obligacje jako papier wartościowy pewny, bezpieczny i pozbawiony ryzyka. Jednak pieniędzy w USA za te obligacje nie dostaną i ich inwestowanie się skończy. Papierowy banknot - dolar ( który jest w sumie nielegalnym środkiem płatniczym według Konstytucji USA) będzie nic nie warty. Chinom przestanie się opłacać skupowanie dolarów aby wzmocnić amerykańską walutę i zachęcić do kupowania wschodnich produktów, ponieważ będzie ona darmowa.
Podstawowym błędem jaki popełniły Stany Zjednoczone i który przyczynił się do ich obecnej złej sytuacji było to, że w obliczu niewielkiego i mało groźnego kryzysu stosowali metody do walki z dużym kryzysem. Skutek widać teraz - zafundowali sobie właśnie ten DUŻY, POWAŻNY KRYZYS.
To co zaobserwujemy w najbliższym czasie będzie początkiem kryzysu wadliwego systemu, który nie może dłużej działać. Ustrój niewolniczy wcześniej czy później jest skazany na upadek. USA jest na skraju bankructwa. Część krajów UE jak Portugalia, Hiszpania i Polska również. Upadek już się rozpoczął. To ostatnia prosta do kolejnego Wielkiego Kryzysu.
P.S Ludzie mają już jak widać dość socjalistycznej gospodarki i ingerencji władzy w każdy element życia, która spowodowała pogorszenie sytuacji materialnej wielu osób. Hiszpanie już otworzyli usta i wyszli z domów aby protestować. Poniżej linki do filmów przedstawiających te zdarzenia:
To co zaobserwujemy w najbliższym czasie będzie początkiem kryzysu wadliwego systemu, który nie może dłużej działać. Ustrój niewolniczy wcześniej czy później jest skazany na upadek. USA jest na skraju bankructwa. Część krajów UE jak Portugalia, Hiszpania i Polska również. Upadek już się rozpoczął. To ostatnia prosta do kolejnego Wielkiego Kryzysu.
P.S Ludzie mają już jak widać dość socjalistycznej gospodarki i ingerencji władzy w każdy element życia, która spowodowała pogorszenie sytuacji materialnej wielu osób. Hiszpanie już otworzyli usta i wyszli z domów aby protestować. Poniżej linki do filmów przedstawiających te zdarzenia:
26 kwi 2011
Tęczowe flagi na masztach i wysłannicy Brukseli na ulicach Warszawy...
Polska jako "rozwijający się" kraj UE chce dotrzymać kroku innym państwom i robić równie głupie i krzywdzące społeczeństwo rzeczy podobnie jak Niemcy, Belgia czy Francja. Mam na myśli wydarzenie, które będzie miało miejsce w czerwcu tego roku w Warszawie czyli Parada gejów i lesbijek lub jak kto woli Parada Równości w czasie, której ulicami naszej stolicy przejdzie banda osób wysłana i finansowana przez Brukselę w celu podburzania społeczeństwa, ubrana (o ile można tak to nazwać) w żałosne, gorszące lub czasami śmieszne stroje oraz pokazująca publicznie swoje zboczenie i głosząca lewicową ideologię.
![]() | |||
| Czy wkrótce będziemy musieli oglądać taką flagę powiewająca przy Ratuszach w dniach poprzedzających Paradę Równości? |
W Warszawie już niedługo ruszą akcję mające na celu przekonanie ludzi, że homoseksualizm niczym złym i nienormalnym nie jest. Burmistrz Ursynowa planuje zorganizować Tydzień Równości bo przecież sama parada to oczywiście za mało dla tych Sługusów Brukseli. Ponadto zamierza wywiesić na Urzędzie Dzielnicy tęczową flagę (obrazek powyżej). Głupota się udziela. Na samym Ursynowie się nie skończy i bardzo możliwe, że inne dzielnice przyłączą się do tej idiotycznej akcji.
Jednak czy walka z homofobią i prześladowaniami homoseksualistów przynosi efekty? Życie pokazuje, że efekt jest zupełnie odwrotny. Podobnie jest w innych sytuacjach i tak dla przykładu można podać walkę z antysemityzmem. Im bardziej KTOŚ stara się aby prześladowane grupy były bardziej akceptowane tym bardziej te grupy są przez ludzi nienawidzone.
Przez wiele wiele lat homoseksualiści źle nie mieli. Siedzieli sobie w domach, robili co chcieli i się tym nie chwalili. Żadnemu z nich nawet nie przyszło do głowy, żeby wyjść na ulicę i krzyczeć jak to jest źle traktowany i, że chciałby wziąć ślub z panem Kowalskim i zaadoptować z nim bez problemu dziecko.
Kiedy zaczęły się problemy homoseksualistów? Prawdopodobnie wtedy, gdy jakiś gej lewicowiec stwierdził, że wszyscy czują się tak jak on i wszyscy są prześladowani. Zaczął głosić swoje teorię a tak jak wcześniej pisałem - głupota się udziela. Inni lewicowcy dołączyli się do niego. Niektórzy być może nawet z homoseksualizmem nie mieli nic wspólnego ale w końcu chodzi o RÓWNOŚĆ w społeczeństwie a do szerzenia tego lewica jest pierwsza. I stąd ta cała nienawiść.
Jak narazie to ja widzę jeden bardzo poważny problem homoseksualistów w Polsce. Wypowiada się w ich imieniu (kompletnie niepotrzebnie) i przedstawia ich interesy (również niepotrzebnie) nieodpowiedni i niekompetentny człowiek. Mówię oczywiście o Robercie Biedroniu, którego rozsławił w ostatnim czasie świetny film z 11 listopada 2010 roku kiedy to tego obrońce gejów dosięgnęła wreszcie ręka sprawiedliwości i został przez kilku policjantów aresztowany na manifestacji i wsadzony do aresztu. Jeśli taka osoba nadal będzie reprezentowała homoseksualistów to za parę lat może dojść do rozlewu krwi i naprawdę poważnych prześladowań.
Wiele osób o zachowaniach gejów nie lubi i nie chce słuchać oraz się nimi interesować. Ja też nie lubię. A gadanie o tym, że dwóch mężczyzn czy dwie kobiety może zawrzeć związek małżeński jest po prostu śmieszne. Adoptowanie dzieci przez takich ludzi zresztą też. I prawdopodobnie wielu homoseksualistów nie chce brać ślubów i adoptować dzieci. Im się żyje dobrze i bez tego. Geje sądzą inaczej. Są w sumie wrogami homoseksualistów i działają na ich niekorzyść podobnie jak feministki działają na niekorzyść kobiet.
Wiele osób o zachowaniach gejów nie lubi i nie chce słuchać oraz się nimi interesować. Ja też nie lubię. A gadanie o tym, że dwóch mężczyzn czy dwie kobiety może zawrzeć związek małżeński jest po prostu śmieszne. Adoptowanie dzieci przez takich ludzi zresztą też. I prawdopodobnie wielu homoseksualistów nie chce brać ślubów i adoptować dzieci. Im się żyje dobrze i bez tego. Geje sądzą inaczej. Są w sumie wrogami homoseksualistów i działają na ich niekorzyść podobnie jak feministki działają na niekorzyść kobiet.
A co do walki z czymkolwiek. Jeśli próba walki z prześladowaniem zawsze przynosi odwrotny efekt to może warto byłoby zorganizować akcję do walki z antysocjalizmem. Może również przyniosłoby to odwrotny efekt :)
20 kwi 2011
Nieciekawa sytuacja na świecie czyli - KRYZYS nadchodzi...
Wczoraj agencja S&P obniżyła rating USA. Spadł on ze stabilnego do negatywnego. Wywołało to poruszenie na giełdach i cena dolara wzrosła. Mocna waluta przyniesie Stanom Zjednoczonym problemy ponieważ odstraszy kupców. FED drukuje jeszcze szybciej dolary aby osłabić amerykańską walutę i zachęcić do kupowania ich towarów jednak Chiny, które już wysunęły się na prowadzenie w rankingu potęg gospodarczych również specjalnie drukują pieniądze i skupują dolara aby go wzmocnić, pogorszyć sytuację gospodarczą USA oraz osłabić swoją walutę i tym samym zwiększyć eksport.
Nieciekawa sytuacja na rynkach sprawiła, że w ostatnim czasie rozpoczął się boom na kruszce szlachetne. Dużo osób rzuciło się na złoto oraz srebro widząc w nich jedyny sposób materialnego zabezpieczenia się i zainwestowania. Cena złota zapewne w ciągu najbliższych dni przekroczy granicę 1500$ za uncję. Srebro również bije rekordy i za uncję tego kruszcu trzeba zapłacić w tej chwili ponad 43 $.
Kryzys zbliża się coraz szybciej. W Europie również nieciekawe nastroje. Po Grecji i Irlandii przychodzi czas na Portugalię, która zwraca się do UE o przyznanie pomocy finansowej (mowa jest o kwocie 80 mld euro).
A co "ciekawego" w Polsce? Kryzysu jeszcze tak bardzo nie widać ale on wpadnie do nas już pewnie po wyborach parlamentarnych. Na chwilę obecną mamy coraz wyższą inflację. Na stacjach benzynowych możemy obserwować ceny paliw, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy - powyżej 5 zł za litr. Drożeje wszystko. Ponadto rząd chce podwyższyć płacę minimalną co uderzy w gospodarkę oraz w ludzi, którzy tej pracy szukają a przedsiębiorca takiej osoby nie będzie mógł zatrudnić ponieważ będzie to się wiązało z poniesieniem zbyt dużych kosztów. O tym co powoduje płaca minimalna pisałem w tym poście.
Oprócz tego rząd zamiast powiedzieć ludziom prosto w oczy, że sytuacja budżetu państwa jest tragiczna okłamuje ich. Jacek Rostowski, który podobno jest najlepszym ministrem finansów w Europie(kto go tak ocenił to nie wiem ale to jakaś pomyłka) przekłamuje dane o zadłużeniu kraju o 300 mld PLN.
Albo zbankrutujemy od razu albo pójdziemy za "przykładem" Grecji, Irlandii czy Portugalii i poprosimy o pomoc finansową. Wpompują w nasz kraj kilkadziesiąt miliardów euro, utrzymamy się na powierzchni może kilka miesięcy a potem pójdziemy na dno i Polska będzie miała bardzo duży problem.
Wracając jednak do teraźniejszości lub może nawet do przeszłości. Kilka dni temu - 16 kwietnia - w Sali Kongresowej miał miejsce Kongres Nowej Prawicy. Wzięło w nim udział bardzo dużo osób bo aż 2600! Jednak jak widać nawet taka liczba ludzi nie skłoniła żadnej stacji telewizyjnej aby poinformować Polaków, że takie wydarzenie miało miejsce. TVN (mimo tego, że miał na miejscu swoich reporterów) nie wspomniał nawet o tym. TVP poświęciło Kongresowi Prawicy kilka sekund w wieczornym wydaniu wiadomości. Reżim jak widać trwa i ma się JESZCZE dobrze. Cenzura również. Na różnych portalach internetowych po Kongresie pojawiały się filmiki z wystąpieniami takich osób jak dr.Rybiński, Stanisław Michalkiewicz lub Rafał Ziemkiewicz jednak dziwnym zbiegiem okoliczności filmy te po pewnym czasie z niektórych stron zniknęły. Czyżby ci ludzie, mówiąc prawdę o tym co się w Polsce dzieje byli poważną konkurencją dla rządu? OCZYWIŚCIE! I dlatego filmiki te zostały usunięte.
Liczę na to, że w tych wyborach Prawica osiągnie dobry wynik i za parę lat nie będzie dochodziło do takich incydentów jak przemilczenie w wiadomościach ważnych dla kraju wydarzeń. A jak ciemny naród znowu wybierze Bandę Czworga to przydałby nam się wtedy w kraju ktoś podobny do gen.Augusto Pinocheta, który przejąłby władzę, wsadził czerwonych do więzień lub wykonałby na nich inne wyroki oraz wprowadził wolność gospodarczą. Łagodna dyktatura to najlepszy system rządów dla rozwoju gospodarki. Ponadto nie musi ona naruszać wolności ludzi bo jak powiedział kiedyś ten wielki chilijski generał i wspaniały człowiek: "Demokracja jest zaprzeczeniem naturalnej formuły państwa i stanowi sztuczny twór myśli ludzkiej. Stanem naturalnym jest poszanowanie autorytetu, który nie stanowi przeciwieństwa wolności, lecz anarchii..."
11 kwi 2011
Trawka i koperty pod stołem...
Jakiś czas temu Szanowni Posłowie z ul.Wiejskiej zdecydowali się zalegalizować posiadanie niewielkich ilości marihuany. Można patrzeć na to z nadzieją i wierzyć, że za jakiś czas dojdzie do pełnej legalizacji marihuany a następnie innych narkotyków co podcięło by skrzydła mafii i pozbawiło jej większości dochodów (oczywiście pod warunkiem, że rząd nie zdecydowałby się zdelegalizować jakiegoś innego produktu) a także oczyściło społeczeństwo z ludzi głupich.
Dzięki całkowitej legalizacji, cena narkotyków uległaby znacznemu spadkowi. Jak wiadomo mafia handluje nielegalnym towarem, który kosztuje dość dużo. Sprzedażą legalnych rzeczy nie zajmuje się z prostego powodu - nie miałaby z tego dużego zysku tak więc legalizacja byłaby krokiem pozwalającym na niemal całkowite wyeliminowanie mafii w kraju.
Oczyszczenie społeczeństwa to również duża zaleta legalizacji. Jak wiadomo na świecie istnieją ludzie, którzy nie myślą zbyt rozsądnie. Są głupi i stwarzają często problemy np. nie pracują i żyją na zasiłkach. Nie mówię tutaj o ludziach bezrobotnych, którzy stracili pracę przez dajmy na to złą sytuację firmy, której byli pracownikami. Jest to duża różnica. Człowiek głupi, leń nie chce tej pracy znaleźć i liczy na to, że społeczeństwo go utrzyma a bezrobotny, który stracił posadę od razu myśli o podjęciu kolejne roboty. Człowiek głupi sięga też często po narkotyki. O ile w miarę rozsądna osoba zachowa umiar lub zrezygnuje z ćpania to głupek jest w stanie zaćpać się na śmierć. I on powinien mieć do tego prawo. Powinien płacić za własną głupotę - nawet śmiercią. Po paru latach mielibyśmy dzięki takiej selekcji naturalnej całkiem normalne i zdrowe społeczeństwo.
Jednak możliwość posiadania niewielkich ilości marihuany jak na razie nie wygląda tak kolorowo. Dlaczego? Otóż decyzję o tym, czy osobę posiadającą niewielkie ilości trawki skazać czy nie pozostawiono prokuratorom. Mają oni wolną rękę w podejmowaniu takich decyzji. Jakie będzie tego następstwo? Oczywiście zaczną się kolejne łapówki. Prokuratorzy zobaczą zapewne w tym zysk a nikt nie będzie chciał siedzieć w więzieniu więc będzie dawał pod stołem kopertę. Kolejna afera murowana :)
18 mar 2011
UE vs @
Tydzień temu rząd (pod przymusem UE) postanowił zająć się regulacją treści publikowanych na stronach internetowych i przygotował specjalną ustawę dotyczącą tego tematu. Po raz kolejny Polska musi robić to co narzuca UE. Jak widać rzeczywiście jesteśmy już tylko czymś w rodzaju województwa w Europie a nie w pełni suwerennym krajem.
Ustawa, którą przygotował rząd Tuska będzie uderzała w właścicieli stron internetowych, którzy zamieszczają na nich filmy i płatne reklamy. Osoba posiadająca taką stronę będzie musiała się zarejestrować w KRRiT i od tej pory będzie w świetle prawa uznawana jako media/stacja telewizyjna - jak zwał tak zwał. Takie działanie to kolejny krok w celu zabicia konkurencji , wolnej przedsiębiorczości i swobodnego i prostego przekazywania informacji na terenie Europy.
Małe firmy, których jeszcze nie stać na pokazywanie reklam na billboardach czy w telewizji na chwilę obecną swoje produkty i projekty prezentują na stronach internetowych za pomocą krótkich filmików przedstawiających wygląd i działanie jakiegoś urządzenia. Firmy te w chwili wejścia ustawy w życie przestaną się w 100% skupiać na wymyślaniu nowych produktów lub udoskonalaniu ich ponieważ na głowie będą miały sprawę rejestracji, która będzie wiązała się z poniesieniem kosztów. Jestem niemal pewny, że ustawa ta będzie tak skomplikowana (jak większość polskich ustaw), że przedsiębiorcy będą szukali sposób aby ominąć kolejne bzdurne przepisy i zaoszczędzić w ten sposób pieniądze. W taki właśnie o to sposób odejdą od podstawowego zadania firm jakim jest produkcja i zarabianie.
Ustawa ta spowoduje obniżenie konkurencji na rynku. Reklama jest bardzo ważna. Nawet dobry produkt bez reklamy nie osiągnie wysokiej sprzedaży ponieważ duża część ludzi nie będzie wiedziała, że coś takiego istnieje a UE dąży do tego aby możliwość reklamowania zabrać głownie nowym przedsiębiorcom, którzy mogą mieć znacznie lepsze pomysły i plany od już istniejących na rynku firm.
Przyjęcie ustawy oprócz uprzykrzania życia przedsiębiorcom spowoduje również dalszy wzrost biurokracji. Tysiące urzędników będzie musiało zostać zatrudnionych aby posiadacze stron internetowych mogli się rejestrować. Jak to w Polsce zazwyczaj bywa, po niedługim czasie pojawi się korupcja w urzędzie. Zostaną zatrudnione kolejne osoby do kontrolowania urzędników. Taka liczba biurokratów nie będzie oczywiście pracowała za darmo. Zostaną dobrze opłaceni z pieniędzy, które rząd zabierze każdemu z was w podatkach a następnie pieniądze te zostaną w zwykły sposób przeżarte przez armię urzędników. Niestety dobre opłacanie tych ludzi nie przełoży się na efektywność pracy i w czasie rejestracji na pewno będzie można spotkać się z nieróbstwem i chamstwem ze ich strony (trafią się zapewne normalne osoby, z którymi te formalności będzie można załatwić dość szybko i w miłej atmosferze ale niestety to rzadkość w naszym kraju).
Jeszcze jednym istotnym skutkiem wprowadzenia tej ustawy będzie upadek polskich firm świadczących usługi internetowe. Posiadacze stron internetowych aby uniknąć rejestracji w KRRiT będą przenosili swoje strony z polskich na zagraniczne serwery. Przeniesienie kosztuje tylko kilkadziesiąt złotych więc to kusząca alternatywa aby uwolnić się od biurokracji. Stracą jednak na tym właściciele polskich serwerów. W tygodniku Najwyższy Czas, pan Szymowski zwraca uwagę, że właściciele tych serwerów będą osiągać mniejsze zyski w związku z czym płacić będą mniejsza podatki a to spowoduje straty w skarbie państwa.
Prostowanie bananów, ustawa o schodzeniu z drabiny, likwidowanie cukrowni. Jaki bzdurny nakaz wyda jeszcze Unia Europejska? Co każe ograniczyć, zlikwidować lub poprawić aby zysk z tego osiągnęli wyłącznie eurokraci? Skutek zlikwidowania kilka lat temu wielu cukrowni w Polsce już widać w postaci wzrostu cen cukru. W najbliższym czasie możemy się zapewne spodziewać spadku i tak już małego znaczenia polskich przedsiębiorców w skali światowej. UE albo wykończy słabe europejskie kraje albo sama sobie przyniesie zagładę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




